Inteligencja erotyczna. Jak odkryć swoje pragnienia?

Nie musisz eksperymentować i doskonalić techniki, by zadowolić partnera. Psycholog Ewa Woydyłło wyjaśnia, co to znaczy być dobrą kochanką i jak tworzyć udane związki w łóżku.

Rozmawiała: Katarzyna Troszczyńska

Reklama

Olivia: Co to w ogóle jest i na czym polega inteligencja erotyczna?

Ewa Woydyłło: Ten rodzaj inteligencji niewiele różni się od emocjonalnej, intelektualnej czy jakiejkolwiek innej. To empatia, umiejętność przystosowania się do zmian oraz zdolność uczenia się i wykorzystywania doświadczeń do osiągania satysfakcji w seksie.

O.: Rozumiem, że niestety nie wszyscy to mamy?

E.W.: Odwrócę pytanie: czy wszyscy jesteśmy spełnieni w łóżku? Myślę, że nie. Ale możemy nad tym popracować. Czasem przychodzą do mnie pacjentki i narzekają. „Jestem nieszczęśliwa, mój mąż jest beznadziejnym kochankiem”. A ja pytam: „A jaką ty jesteś kochanką? Co robisz, żeby było wam lepiej? Jak mocno się starasz?”. Wtedy one najczęściej milkną i patrzą na mnie niezmiernie zdumione.

O.: Wiele kobiet robi, co może. Choćby czekając na niego w seksownej bieliźnie, w łóżku...

E.W.: Ale takie zachowanie nie ma przecież nic wspólnego z erotyczną inteligencją. Jednym z jej wyznaczników jest wyczuwanie emocji i pragnień partnera. Może on nie lubi, gdy postępujemy w ten sposób? Może jest zmęczony albo co innego go pobudza? Proszę sobie wyobrazić: wraca pani wykończona po ciężkim dniu pracy, a partner czeka nago w łóżku. Czy to jest to, czego w tym momencie najbardziej pani potrzebuje? Gdy jesteśmy niedoświadczone, wydaje nam się, że inni odbierają świat identycznie jak my. Jeśli chcemy być zaskakiwane, same zaskakujemy. Jeśli lubimy pieszczoty karku, to zakładamy, że partner też je lubi. A to tak nie działa. Sztuką jest pochylić się nad bliską osobą i dowiedzieć się, co jest ważne właśnie dla niej.

O.: Pytać?

E.W.: Owszem, ale nie jak na przesłuchaniu: „Tak lubisz?”, „A tak?”, „Wolisz się kochać rano czy wieczorem?”. Lepiej w neutralnej sytuacji interesować się partnerem: „Czego potrzebujesz, gdy jest ci smutno?”, „A co sprawia ci największą przyjemność?”. W seksie mamy o tyle łatwiej, że ciało partnera mówi do nas, reaguje na dotyk. Miałam pacjentkę, która uwielbiała, gdy mężczyzna pieścił jej sutki. Ale on sam tego nie znosił. Nie musiał nic mówić – po prostu wzdrygnął się, gdy go tam dotknęła. Pamiętajmy, że nie wszyscy pragniemy tego samego.

O.: A gdzie w tym my i nasze potrzeby?

E.W.: Nie ma mowy o inteligencji erotycznej bez świadomości siebie. Co to znaczy? Wiedzieć, czego oczekuje się w sypialni. Jesteśmy monogamistkami czy nie, pragniemy mocnych doznań czy stawiamy na czułość? Co jest nam niezbędne, a z czego możemy zrezygnować. To, jak postrzegamy seks, wynika z naszych wczesnych doświadczeń, z tego, co słyszeliśmy na ten temat w domu. Dlaczego tak wiele kobiet z oburzeniem odmawia seksu analnego? Bo to jest ta „straszna, brudna” część ciała, która służy wydalaniu. Tak samo jest z waginą. Niektóre z nas nigdy nie będą uprawiały miłości oralnej, zanim się nie umyją. Bo przecież to wstrętne, niehigieniczne. lleż my mamy w głowie przekonań, które nas blokują! Pierwszy krok to zdać sobie z nich sprawę, drugi – nie wymagać od siebie, że uda się je natychmiast wykasować. Być może niektóre z nas nigdy nie polubią seksu analnego. I co z tego? Możemy być świetnymi kochankami bez tego. Jeśli zaakceptujemy własne nieidealne ciało, nasz partner przestanie być lustrem. Gdy powie: „Kochanie, nie mam dziś ochoty”, pomyślimy: „OK. Nie ma sprawy”. A nie: „Już mnie nie kocha, nie pożąda”.

O.: Egoizm w łóżku to chyba brak inteligencji erotycznej?

E.W.: Ludziom w stałych związkach, niestety, przestaje się chcieć. Jesteśmy mechaniczni. Często inicjujemy seks po to, żeby nam było dobrze. Ale inteligencja erotyczna to świadomość, że tak nie powinno być. Dbam o swojego partnera, bo go kocham, ale czynię to także z egoistycznych pobudek. Chcę, żeby był spełniony, szczęśliwy, choćby po to, żeby mnie nie zdradzał i nie szukał atrakcji na boku.

O.: Mam dla niego eksperymentować?

E.W.: Przede wszystkim dla siebie. Za chęć przekraczania granic odpowiedzialna jest dopamina. Ludzie, którzy mają jej wyższą zawartość, chętniej godzą się na eksperymenty. Są z natury otwarci. Ale tego możemy się nauczyć. Oczywiście, nie wszyscy zdecydują się na seks w windzie, ale małymi kroczkami można przekraczać kolejne bariery. Każde takie doświadczenie cementuje związek. Więc jeśli widzimy, że nasz partner potrzebuje urozmaicenia, podążajmy za nim. Przy okazji dowiemy się czegoś o sobie.

O.: Chcę być otwarta w łóżku. Ale nie zawsze pragnę tego samego co on. Mam prawo powiedzieć „stop”?

E.W.: Oczywiście. Możemy się bardzo starać dla ukochanego, ale pomimo naszych wysiłków, może się okazać, że kompletnie nie sprawia nam to przyjemności. Tak jest np. z połykaniem nasienia albo zabawą w dominację i przemoc. Jest coś upokarzającego w oddawaniu swojego ciała za wszelką cenę, bez oporów tylko po to, żeby zostać zaakceptowaną. Lub usłyszeć magiczne: „Jesteś najwspanialszą kochanką na świecie”. To zresztą działa w obie strony. Przyjęło się, że kobieta jest zazwyczaj mniej otwarta. Ale miałam pacjentkę, która mówiła: „Chcę, żeby mnie uderzył!”. Tylko że jej partner nie miał zamiaru tego zrobić. Z czasem wypracowali kompromis. Kochał się z nią gwałtownie, brutalnie – tak jak chciała. Ale nigdy jej nie uderzył. Otwarcie przyznał: „Nie potrafię, nie umiem”. A ona to uszanowała. Nasze „stop” jest ważną informacją. I wcale nie musi być powodem konfliktu. Może stać się wstępem do negocjacji: „Nie, na to się nie godzę, ale może zróbmy coś innego?”.

O.: Czy jest jakaś uniwersalna recepta na udany duet w łóżku?

E.W.: Najlepiej na samym początku szczerze rozmawiać o tym, co jest dla nas istotne. Zanim jeszcze zbudujemy z mężczyzną dom, urodzimy dzieci. Ustalmy, na ile ważne są dla nas eksperymenty, mocne doznania, a na ile wystarczy nam wygodne łóżko i trzy wypróbowane pozycje. Oczywiście, w pierwszej fazie związku jesteśmy zamroczeni chemią. Chcemy często się kochać, łatwiej dajemy się namówić na nowości. Ale większą szansę na udany seks mają ci ludzie, którzy są wobec siebie otwarci, empatyczni i potrafią od samego początku komunikować bez wstydu to, czego chcą.

Artykuł pochodzi z kategorii: Seks i antykoncepcja

Olivia
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Orgazm pochwowy podobno jest silniejszy i trwa dłużej niż łechtaczkowy. Samo zjawisko kobiecego orgazmu jest na tyle skomplikowane i niezbadane (istnieje nawet kilkanaście jego rodzajów), że nawet... więcej