Jak zachęcić dziecko do raczkowania

Zanim twój maluch pewnie stanie na nóżkach, będzie poznawał świat na czworakach. Poruszanie się w ten sposób to ważny etap w rozwoju dziecka. Jak możesz je wtedy wesprzeć?

Maluszek zaczyna się przemieszczać na czworakach w drugim półroczu życia, zazwyczaj około. 9.- 10. miesiąca. Taki sposób poruszania się jest dla niego świetnym wstępem i motywacją do nauki chodzenia, ale nie tylko.

Reklama

Raczkowanie to też szczególny etap w rozwoju dziecka: podpowiadamy, jakie korzyści może mu przynieść, jak nakłonić smyka do tego sposobu przemieszczania się oraz zadbać o jego bezpieczeństwo.

Trening dla mięśni i mózgu

Kiedy brzdąc odkryje, że może sam, bez pomocy mamy lub taty dotrzeć np. do ulubionej zabawki albo przemieścić się z pokoju do pokoju, jest zachwycony!

Chociaż początki mogą być trudne. Przez pierwsze tygodnie malcowi najłatwiej jest poruszać się w tył, dopiero później uczy się iść przed siebie.

Podczas pierwszych prób raczkowania plecki smyka wyginają się zwykle na kształt litery „U”, a jego nóżki plączą i zaczepiają o siebie. Jednak w miarę jak wzrasta siła mięśni brzuszka i grzbietu, dziecko uczy się trzymać plecki prosto i raczkować w zawrotnym tempie. I dobrze, bo chodzenie na czworakach to świetna gimnastyka dla brzdąca!

Podczas raczkowania kształtują się właściwe krzywizny kręgosłupa i wzmacniają mięśnie obręczy barkowej oraz biodrowej, co zapobiega skoliozie.

Wędrując po domu na czworakach, malec uczy się też sterować swoim ciałem i utrzymywać równowagę. Wzmacnia nadgarstki (musi oprzeć ciężar ciała na dłoniach) oraz stopy (ustawiają się w pozycji pośredniej, tzn. ani koślawo, ani szpotawo, tylko prosto).

Raczkujący malec uczy się również innych rzeczy, np. orientacji w przestrzeni czy właściwego oceniania odległości. Fakt, że przemieszczając się, widzi znacznie więcej niż wtedy, gdy leżał w łóżeczku, sprawia, że budzi się w nim ciekawość oraz chęć odkrywania świata.

Brzdąc chce „zbadać” to, czego nie zna i zdobyć nowe umiejętności, co pozytywnie wpływa na jego rozwój intelektualny. Nic dziwnego: podczas raczkowania w mózgu maluszka tworzą się bowiem nowe połączenia między półkulami.

Stymulacja raz prawej, a raz lewej strony mózgu, w przyszłości zaowocuje u smyka umiejętnością ładnego i szybkiego pisania, poprawnym mówieniem, sprawnością fizyczną, a także znakomitym refleksem.

Nie martw się jednak, jeśli twój brzdąc nie raczkuje. Połączenia między półkulami mózgowymi tworzą się również przy wielu innych okazjach, więc jeśli twój malec ominie etap raczkowania, nie oznacza to, że będzie mniej zdolny od rówieśników.

Pierwsze próby małego odkrywcy

Nie wolno zmuszać dziecka do raczkowania, warto jednak stworzyć mu do tego jak najlepsze warunki i umiejętnie zachęcić do podjęcia prób przemieszczania się na czworakach.

Co robić? Odstaw kojec i leżaczek, za to pozwól dziecku bawić się na podłodze (najlepiej na dywanie, bo na śliskim parkiecie trudniej będzie mu uczyć się raczkowania).

Kładź często malca na podłodze w pozycji na brzuszku, a zabawki odsuwaj dalej niż na wyciągnięcie jego rączek. Ich widok będzie działał na smyka mobilizująco i może go zmotywować, by dotrzeć do nich osobiście.

Nie przenoś brzdąca z miejsca na miejsce, lecz pozwól mu samodzielnie się tam przemieścić.

Jeśli podpieranie się na rękach sprawia smykowi trudność, bo nie potrafi złapać równowagi, wsuń mu pod pachy zrolowany ręcznik. Z takim wsparciem poczuje się pewniej i nabierze odwagi do raczkowania.

Gdy już uda mu się stanąć na czterech łapkach, ty też przyjmij tę pozycję i zabawcie się w gonitwę po pokoju lub udawajcie pieski. Możesz też zrobić na podłodze bezpieczny tor przeszkód, składający się z miękkich poduszek. Maluch na pewno z wielkim entuzjazmem będzie po nich wędrował i je rozrzucał:)

Jeżeli raczkujący brzdąc nagle się zachwieje, nie podtrzymuj go, tylko pozwól mu upaść. Nawet jeśli klapnie na pupę ze swojej wysokości, nic mu się nie stanie. Dzięki takim doświadczeniom nauczy się utrzymywać równowagę.

Nie podnoś również smyka, jeśli się przewróci. Daj mu szansę, by sam wrócił do pozycji na czworakach. Nie obawiaj się, że maluszek nadweręży sobie mięśnie czy stawy.

To niemożliwe. Ilość tkanki mięśniowej smyka jest bowiem proporcjonalna do wagi jego ciała, a siła mięśni – do wysiłku, jaki musi wykonać, poruszając się na czworakach.

Bezpieczeństwo to podstawa

Kiedy twój brzdąc zacznie raczkować, musisz mieć oczy dookoła głowy. Instynkt samozachowawczy nie jest, niestety, mocną stroną małego zdobywcy świata, dlatego to ty musisz zadbać o to, by wszędobylski malec nie zrobił sobie przypadkiem krzywdy. O czym koniecznie powinnaś pomyśleć?

Zadbaj o to, by drzwi w domu oraz okna balkonowe były zamknięte specjalnymi blokadami.

Zamykaj drzwi do łazienki i na wszelki wypadek trzymaj detergenty w szafkach, do których malec nie będzie mógł sięgnąć.

Jeśli masz w domu schody, zabezpiecz je w taki sposób, by dziecko nie mogło z nich spaść. Najlepiej ustaw bramkę.

W kontakty powkładaj specjalne zatyczki i zdejmij z niskich półek szklane lub cenne przedmioty. Kable zepnij razem i schowaj tak, by maluch nie mógł się do nich dostać (np. za szafkę).

Zablokuj szuflady, by maluch nie przyciął sobie palców. Jeśli masz w domu jakieś chwiejące się meble, podeprzyj je tak, by były stabilne. Zwróć też uwagę na kanty (np. róg stołu). Możesz je czymś okleić (np. grubym materiałem lub gąbką) albo założyć na nie specjalne osłonki.

Zrezygnuj z obrusa na stole. Malec może za niego chwycić i ściągnąć na siebie np. szklankę z gorącą herbatą.

Usuń z zasięgu rączek malca wszelkie drobne przedmioty, którymi mógłby się zakrztusić, nie trzymaj na wierzchu korali i kolczyków, psiego albo kociego jedzenia, chemikaliów czy trujących roślin doniczkowych.

Są wyjątki od reguły

Chociaż większość dzieci raczkuje, jeden na dziesięć malców, omija ten etap rozwoju. Powody mogą być rozmaite. Często nie czworakują smyki, które są ociężałe i z powodu nadwagi nie potrafią dźwignąć swojego brzuszka albo te, które, zbyt dużo czasu spędzały w kojcu lub w łóżeczku i nie miały szansy na ćwiczenie. Przyczyną niechęci do raczkowania może być też problem zdrowotny: osłabione lub zbyt napięte mięśnie maluszka, przebyta dysplazja stawu biodrowego, słaby wzrok lub np. wada serca uniemożliwiająca dziecku wysiłek. Zdarza się też, że malec zniechęca się do raczkowania po pierwszych nieprzyjemnych próbach, gdy np. pełzał po szorstkiej lub zimnej powierzchni.

Kiedy trzeba iść do lekarza?

Niektóre niemowlęta nie potrafią prawidłowo raczkować: pełzają, ciągną za sobą nogi, jedną nóżką odpychają się silniej i częściej niż drugą. Niekiedy też czworakując, przekrzywiają główkę lub opierają się na piąstkach. Wszystkie te zachowania powinny zwrócić twoją uwagę i skłonić do konsultacji z lekarzem, gdyż mogą być objawem nieprawidłowego napięcia mięśni. Najlepiej wybrać się z malcem do neurologa dziecięcego. Specjalista ustali, gdzie tkwi problem i wyjaśni, jak korygować błędy poruszającego się maluszka, by niewłaściwe nawyki się nie utrwaliły. Najważniejsze jest bowiem nauczenie malca poruszania się ruchem skrzyżnym, czyli: lewa ręka z prawą nogą i prawa ręka z lewą nogą.

Czy smyk dobrze się rozwija?

Maluch skończył 10 miesięcy i wciąż nie raczkuje? Jeśli spełnia poniższe kryteria, nie masz powodów do obaw.

Maluszek umie stanąć na nóżkach i utrzymać się w pozycji pionowej, gdy pociągniesz go za rączki.

Potrafi samodzielnie siedzieć bez podpierania się.

Próbuje stąpać, trzymając się mebli lub twoich rąk.

Trzyma zabawki w obu rękach i stuka nimi o siebie.

Chwyta rączką podawany biszkopt i umie go zjeść.

Śledzi przedmiot, który mu upadł i chce go podnieść.

Unosi kołderkę, pod którą jest ukryta zabawka.

Konsultacja: dr Hanna Więcławek-Wassermann, ortopeda-traumatolog. Tekst: Blanka Wolniewicz

Artykuł pochodzi z kategorii: Rozwój dziecka

Więcej na temat:

Zobacz również

  • Mój 4-letni wnuczek uwielbia bawić się w żołnierzy. Gdy odbieram go z przedszkola, widzę jak z innymi chłopcami na niby strzela z karabinu i czołga się po podłodze jak żołnierz. Zwierzył mi się, że... więcej