Laparoskopia na kamień w pęcherzyku żółciowym

Jakiś czas temu zaczęłam czuć dyskomfort w jamie brzusznej, głównie w nocy. Łykałam leki przeciwbólowe, ale z czasem przestały działać.

Mimo to odkładałam wizytę w przychodni. Aż wreszcie któregoś dnia zdecydowałam: – Muszę iść do lekarza! Kiedy się u niego zjawiłam, ten skierował mnie na USG. – W pęcherzyku żółciowym tkwi kamień wielkości jaja przepiórczego – poinformował mnie po obejrzeniu wyniku. – Zaburza pracę pęcherzyka żółciowego, podrażnia i powoduje dolegliwości.

Reklama

– Mam nadzieję, że będzie można go rozpuścić albo rozkruszyć – powiedziałam. – Niestety, takie kamienie rozpuszczają się powoli – usłyszałam. – Poza tym mogą utworzyć się nowe. Ich kruszenie też jest ryzykowne, bo kawałki utkwią w przewodzie żółciowym i wywołają kolkę, żółtaczkę i zapalenie trzustki. Usuniemy je laparoskopem.

– Dam pani znieczulenie ogólne, czyli narkozę – wyjaśnił chirurg w szpitalu. – Zrobimy kilka nacięć i wprowadzimy rurki, w których umieścimy kamerkę, miniaturowe narzędzia i usuniemy kamień. Wypełnimy brzuch gazem, aby uwidocznić narządy. Zabieg odbył się bez komplikacji i po trzech dniach wróciłam do domu.

Nic mnie już nie boli, ale nadal muszę być na lekkostrawnej diecie. Cieszę się, że wreszcie czuję się dobrze. Jestem jednak zła na siebie, że tak długo zwlekałam z pójściem do lekarza. Niepotrzebnie!

Artykuł pochodzi z kategorii: Choroby

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Staw biodrowy do wymiany?

    Wstawienie sztucznych elementów w miejsce naturalnego stawu najczęściej jest konsekwencją rozwoju choroby zwyrodnieniowej biodra (koksartrozy) lub złamania szyjki kości udowej. Ale dlaczego do tego... więcej