Katarzyna Bosacka. Wszystko o sałacie

Pasza wegetarian. Pokarm anorektyczek. Jadło dla królików. Zielsko, trawa, po prostu liście. Sałata. Po co ją jeść? Bo jest zdrowa? Tylko czy to prawda, czy raczej mowa-trawa?

Prawda! Ma sporo witamin, takich jak C i E, składniki mineralne, tj. żelazo, wapń, magnez i potas. Różne rodzaje sałat zawierają jeszcze karotenoidy, polifenole i flawonoidy, czyli substancje chroniące przed rakiem, oraz błonnik i celulozę poprawiające trawienie.

Reklama

Przede wszystkim jednak sałata jest bogata w kwas foliowy, który korzystnie wpływa na układ nerwowy, mózg, wzrok i serce. Odgrywa ważną rolę w podziałach komórkowych i dlatego jest tak istotny w pierwszych tygodniach ciąży, gdyż komórki dziecka dzielą się wówczas w bardzo szybkim tempie. To właśnie kwas foliowy zapobiega wadom cewy nerwowej, czyli zalążka rdzenia kręgowego i mózgu malucha. Jest też niezbędny do produkcji „hormonów szczęścia” – serotoniny i noradrenaliny.

Zatem królik wie, co robi, pałaszując sałatę. Jej zalety doceniają także Francuzi, którzy zaczynają od niej główny posiłek dnia. Chętnie sięgają po nią Włosi, polewając ją octem balsamicznym i posypując parmezanem. A Polak? Statystycznie zjada nieco ponad 1,6 kg sałaty rocznie. Mało i w dodatku w nie najzdrowszej postaci – pod kołderką słodko-kwaśnej śmietany.

Na co zwracać uwagę, kupując sałatę? Powinna być świeża, bo wtedy ma najwięcej witamin. Najpierw trzeba ją odwrócić i obejrzeć końcówkę – ma być jasna, nie zapleśniała. A jak sprawdzić, czy sałata nie była zbyt mocno „potraktowana” chemią?

Azot, podstawowy składnik wielu nawozów sztucznych, jest dla niej niezwykle ważny. To on najintensywniej pobudza jej wzrost i rozwój. Niestety, azotany spożywane w nadmiarze zamieniają się w naszym organizmie w groźne, w efekcie rakotwórcze azotyny, szczególnie niebezpieczne dla niemowląt, kobiet w ciąży i sercowców.

A sałata ma dużą zdolność kumulowania azotanów, zwłaszcza w głąbie. Jeśli więc jej liście są poplamione lub przebarwione, to możliwe, że została przenawożona. Najsmaczniejsza polska sałata jest w sprzedaży od maja do jesieni. Zimą i wczesną wiosną możemy kupić liście z importu – Hiszpanii, Włoch czy Maroka.

Jednak warto wiedzieć, że najdelikatniejsze odmiany, tj. głowiasta, roszponka czy dębowa, tracą witaminy już w kilka dni po zerwaniu. Jedno jest pewne: sałaty polskiej czy obcej nie należy moczyć, tylko szybko ją umyć, inaczej straty witamin będą jeszcze większe.

Skropioną wodą najlepiej trzymać w szufladzie lodówki, w otwartej torbie lub lnianej ściereczce. Gdy decydujemy się na sałaty paczkowane, zwracajmy uwagę na datę przydatności do spożycia. Nie bierzmy liści zapakowanych w szczelne folie, bo w takich warunkach azotany zamieniają się w szkodliwe i rakotwórcze azotyny.

Pod folią sałata dusi się, pleśnieje, powstają w niej substancje rakotwórcze. Jeśli już kupujemy sałatę w paczce, wybierzmy tę, której nie trzeba płukać (taka informacja powinna być na opakowaniu). Ale uwaga, jest pioruńsko droga – kilogram mieszanki kosztuje od 20 do nawet 90 zł!

Poza lodową każdą rwiemy, a nie kroimy. W kontakcie z metalem utlenia się zawarta w liściach witamina C. A co do sałaty? Śmietana? Lepiej lekki sos, np. jogurtowy lub winegret. W sklepach są także szybkie sosy do sałat w torebkach. Wystarczy dodać wodę, olej, wymieszać i gotowe.

Dla mnie są jednak za kwaśne i nijakie w smaku. Sosów w butelkach też nie polecam ze względu na zagęstniki, konserwanty i aromaty. Już wolę sałatę po polsku, z odrobiną 12-proc. śmietany albo domowym sosem. Bierzemy dwie łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego, ząbek czosnku, pół łyżeczki miodu, trochę wody, łyżkę musztardy francuskiej (z całymi ziarnami gorczycy).

Pycha! Zwłaszcza wtedy, kiedy jemy mięsiwa. Dlaczego? Bo mięso zakwasza organizm, a sałata odwrotnie – odkwasza. Była uprawiana już w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie. Do Polski sprowadziła ją królowa Bona. Nie ma rady, chcesz być królową dobrej figury, zjadaj zielsko i czuj się anielsko!

Listki pełne witamin

SAŁATA MASŁOWA – klasyka gatunku. Można ją jeść ze śmietaną, jogurtem lub sosem na bazie oliwy i octu winnego. Są w niej żelazo, magnez, witaminy C i B.

LODOWA – kochają ją szybkie restauracje, ale ma najmniej ze wszystkich sałat witamin i minerałów. Wybieraj ciężką główkę. Zbita w kulę jest bardziej wydajna.

KARBOWANA – pięknie wygląda na talerzu, ale jest mniej trwała niż lodowa. Zielona karbowana i dębolistna mają sporo witamin, ciemna to więcej żelaza.

ROSZPONKA – ma kwiatkowate listki, aromatyczne i pożywne. Przed zakupem trzeba ją dobrze obejrzeć, bo jest dość nietrwała. Jej małe korzonki mogą być już zapleśniałe. Świetnie smakuje z pomidorkami koktajlowymi i serem pleśniowym.

RZYMSKA – doskonale pasuje do cięższych sosów, np. na bazie majonezu, także w połączeniu z serami i orzechami. Utrzyma na sobie ciężar kurczaka, ryby i innych dodatków. Podobnie jak lodowa nadaje się do długotrwałego przechowywania, ale jest wartościowsza. Zawiera cenne witaminy (B1, B2, PP, C) i karoten, a także składniki mineralne (wapń, fosfor, żelazo). Jest też lekkostrawna.

RUKOLA – jest megazdrowa! Pikantny smak zawdzięcza aminokwasom siarkowym. Kryją się w niej także wapń, żelazo oraz potas. Chroni przed nowotworami i zwiększa odporność, działa bakteriobójczo.

CYKORIA – zawiera sporo soli mineralnych, witaminę C i A, tylko ma nieco gorzki smak. Działa krwiotwórczo, reguluje pracę układu krążenia i pokarmowego. Można ją zapiekać.

RADICCHIO – prawdziwy szatan. Czerwona odmiana cykorii. Piecze w język, wygląda jak kula ognia, ale jest bardzo zdrowa. Gorzka intybina doskonale wpływa na naczynia krwionośne i proces trawienia. Radicchio ma dużo potasu, wapnia i fosforu oraz trochę witamin z grupy B, A i C.

Katarzyna Bosacka dziennikarka, autorka programu „Wiem, co jem” w TVN Style. Mama trójki dzieci. Ma męża, psa i dwie świnki morskie. Namiętnie gotuje, namiętnie je.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zdrowy tryb życia

Tekst pochodzi z magazynu

Pani