Jagody acai, goji. Czy naprawdę są takie zdrowe?

Drogie brazylijskie czy tańsze polskie, a może suszone tybetańskie? Które odmładzają? Które odchudzają? Które w ogóle działają? Katarzyna Bosacka

Zaczęło się kilka lat temu od „nieskazitelnie czystych, tybetańskich” jagód goji, owo ców kolcowoju chińskiego, które przez speców od marketingu były zachwalane jako cudowny środek na wszystko: długowieczność i krótkowzroczność, szczupłe biodra i grube włosy, piękną skórę.

Firmy sprzedające jagody goji – suszone, sproszkowane, zamknięte w napojach, sprasowane w tabletkach, upieczone w ciastkach – raczyły nas opowieścią o cudownej studni, którą wykopano przy świątyni buddyjskiej za panowania dynastii Tang.

Reklama

Obrośnięta krzakami goji przez wieki poiła pielgrzymów „jagodową wodą”, dzięki czemu cieszyli się świetnym zdrowiem i nawet w wieku 80 lat nie mieli siwych włosów ani nie tracili zębów.

Kolorowe pisma donosiły, że śniadania bez tybetańskich jagód nie wyobraża sobie Madonna, a Victoria Beckham, by zachować wieczną młodość, zamieniła botoks na koszyk z tymi owocami.

Po jakimś czasie jagody goji zaczęły wypierać ich brazylijskie konkurentki rosnące na palmach – acai. Reklamy acai berry, nowego, niby bardzo skutecznego w walce z nadwagą owocu, obiegły internet. Tysiące Amerykanów skusiło się na miesięczną dietę jagodową oferowaną przez internetowe firmy.

W telewizyjnym show Oprah Winfrey dermatolog Nicholas Perricone opowiadał o jagodowej diecie przeciwzmarszczkowej, która „zabezpiecza też przed starzeniem, chorobami serca czy nowotworami piersi i prostaty”.

„Jagody acai mają dwa razy więcej przeciwutleniaczy niż borówka amerykańska i dziesięć razy więcej niż winogrona”, przekonywał twórca diety, którą nazwał dietetycznym liftingiem. Amerykanie rzucili się do sklepów.

Jagody acai pojawiły się w menu najlepszych restauracji, koncern Coca-Cola wypuścił wodę o smaku acai, a potem napój energetyczny 180 Blue. Czy rzeczywiście egzotyczne jagody są tak cudowne?

Jagody goji nie pochodzą z Tybetu, lecz z Chin. Nie są więc „nieskazitelnie czyste”, przeciwnie – po serii wpadek chińskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego z wykrytymi w ich produktach antybiotykami i metalami ciężkimi raczej nie wiadomo, co w nich siedzi, w jakich warunkach były hodowane, jak transportowane.

Do tego to owoce suszone (bo jak przetrwałyby długą drogę z Chin), najczęściej konserwowane niebezpiecznym dwutlenkiem siarki (E220), który nie tylko jest częstym alergenem, ale też w nadmiarze może powodować trudności z oddychaniem, wymioty i bóle głowy.

Jagody goji z pewnością zawierają witaminy C, E i z grupy B oraz żelazo, miedź, cynk, selen, błonnik. W jakich ilościach? Do końca nie wiadomo, bo na stronach sprzedawców widnieją różne wartości, a wiarygodnego źródła brak.

Prawdą jest, że są drogie – kosztują od 50 do 150 zł za kilogram, i kaloryczne (370 kcal w 100 g, tyle co ciastka, na przykład delicje), bo w sprzedaży dostępne są tylko suszone.

Jagody acai na pewno są odżywcze. Mają sporo witaminy A i C, wapnia, żelaza. Jednak nikt nigdy nie udowodnił ich działania antynowotworowego, wspomagającego leczenie chorób nerek czy reumatyzmu, a przede wszystkim odchudzającego.

Sok z jagód acai zawiera średnią ilość przeciwutleniaczy. Mniej niż sok z ciemnych winogron i borówek amerykańskich, ale więcej niż żurawina czy sok pomarańczowy – tak podaje strona internetowa tworzona przez specjalistów sprawdzających hasła marketingowe preparatów medycznych i paramedycznych: quackwatch.com.

W sumie czy warto płacić za nie przeszło 150 zł za kilogram? Może lepiej korzystać z tego, co mamy latem pod ręką? Polska jest drugim po Hiszpanii największym producentem borówek amerykańskich w Europie.

Tanie, świeże, smaczne, dostępne. Mają sporo błonnika i składników mineralnych, tj. wapnia, żelaza, magnezu. Leczą anemię, obniżają poziom tzw. złego cholesterolu we krwi, a także cukru, neutralizują toksyny, wzmacniają wzrok (podobno lotnicy brytyjscy podczas II wojny światowej regularnie je spożywali).

Można to sprawdzić na liście ORAC przedstawiającej obiektywną, zmierzoną przez naukowców zawartość przeciwutleniaczy w warzywach, owocach i ziołach. Jagoda (9621 mikromoli) występuje zaraz po aronii (16 062). Borówka amerykańska jest dalej (4669 mikromoli), a za nią daleko jagoda goji (3290). Acai ma co prawda 102 700 mikromoli, ale ze względu na jej cenę i dostępność wolę naszą jagodę o porównywalnym potencjale antyoksydacyjnym.

Zatem polskie czarne jagody górą! A drogie egzotyczne niech sobie pozostaną ciekawostką dla snobów i ofiar modnego żywienia. Bo zdrowszych jagód niż polskie nie znajdziecie. Zatem koszyki w dłoń i na jagody!

Katarzyna Bosacka, dziennikarka, autorka programu „Wiem, co jem” w TVN Style. Mama czwórki dzieci. Ma męża, psa i dwie świnki morskie. Namiętnie gotuje, namiętnie je.

Ile kalorii?

W 100 g czarnych jagód jest 40 kcal, borówki amerykańskiej – 57 kcal, z kolei taka sama ilość suszonych jagód acai zawiera aż 607 kcal, zaś suszonych goji – 370 kcal.

Jeśli się odchudzasz, wybierz te pierwsze, bo mają także sporą ilość witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. A związki zawarte w jagodach wzmacniają kolagen i zapobiegają wiotczeniu skóry, co jest ważne przy odchudzaniu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zdrowy tryb życia

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • 5 najlepszych sposobów na obniżenie cholesterolu

    Zbyt wysoki cholesterol to nie tylko prosta droga do miażdżycy. Może też zwiększać ryzyko powikłań, gdy chorujemy na cukrzycę, a nawet źle wpływać na nasze życie seksualne. Dlatego warto zmniejszyć... więcej