Czarny bez - lekarstwo o smaku nektaru

W maju zakwitają pięknymi kremowymi baldachami dzikie bzy. To okazja, by wybrać się na pachnące żniwa i stworzyć z nich wspaniałe syropy, toniki kosmetyczne, a nawet… zaskoczyć gości niezwykłym bzowym „szampanem”!

Czarny bez, zwany często dzikim, to krzew powszechnie rosnący w naszym kraju. Możemy go spotkać na obrzeżach lasów, rumowiskach, ale i blisko ludzkich siedzib, bo dawniej sadzono go koło domów ze względu na wiarę w jego leczniczą moc. Badania potwierdziły te właściwości i z tego powodu wyhodowano liczne odmiany bzu, które dostarczają cennych medykamentów. Wielkie baldachy kremowych kwiatów są piękne i mają intrygujący zapach, dlatego też z upodobaniem bez sadzi się w parkach i ogrodach.

Woń jest słodka i lekko dusząca, co być może na tyle pobudzało wyobraźnię kobiet, że setki lat temu zanosiły swe chore niemowlęta pod kwitnący krzak z nadzieją na wyzdrowienie dziecka. I było w tym ziarno prawdy, bo badania wykazały, że w olejku eterycznym, jaki wydziela kwiat, znajduje się kwas walerianowy, który prawdopodobnie uspokajał i usypiał dzieci.

Czarny bez to ciekawa roślina – z jednej strony czczono ją jak świętość, a z drugiej – obawiano się jej mocy

Reklama

Germanie czcili bez jako drzewo życia, ale już Irlandczycy sądzili, że w jego korzeniach mieszka sam diabeł, a dowodem na to miały być połyskujące, czarne owoce, które wisiały na krzewie jeszcze w grudniu – musiała to być nieczysta sprawka. Nie wolno było wykopywać bzu, bo uwolniłoby to szatana i naraziło ludzi na nieszczęścia i choroby. Nikt nie zrobiłby kołyski z tego drzewa, gdyż dziecko szybko zmarniałoby i umarło.

Gałązkami bzowymi nie palono również w piecach, bo mogły w nich tkwić zaklęcia, które uwolnią się pod wpływem ognia i wejdą pomiędzy ludzi. W Polsce ludzie od wieków szanowali tę niezwykłą roślinę, nie uznawali jej za siedlisko złego, okazywali jedynie respekt, i to na tyle duży, że stojąc przed nią, zdejmowali czapki z głów. Istnieją także przekazy mówiące, że bez pomagał w odganianiu zła i nieszczęść. W Boże Ciało, na przykład, święcono wianki z jego kwiatów, które palono w czasie gradobicia czy burz.

Gałązki bzowe zatykano w strzechy na św. Jana jako ochronę przed czarami. Jednak kwiaty trzeba było zbierać przed tym dniem, bo potem czarownice je „osmradzają” i nie są już użyteczne do zaklęć. W Polsce bez jest wymieniany w pismach średniowiecznych i znany jako bezd lub hebdziak. Z owoców przyrządzało się nalewkę, zwaną fafułą lub bzówką oraz smakowite powidła. Z gałęzi dzieci wyrabiały sobie piszczałki i pukawki, sok służył do barwienia pisanek na kolor granatowy (jeśli doda się soku z cytryny, to zmieni barwę na różową).

Zagęszczonego soku używano także jako dodatku do wina oraz do farbowania włosów. Bardzo ciekawe jest użycie bzu w ludowym lecznictwie: w XV- i XVI-wiecznych pismach znajdziemy wzmianki, że kora z drzewa skrobana w dół zapewni przeczyszczenie, a kora skrobana do góry – wymioty.

Wywar z kory stosowano też w kuracji odchudzającej: roztartą w moździerzu gotowano tak długo, aż wywar zmniejszył swą objętość o połowę i pito po pół szklanki wieczorem. Liście natomiast stosowano jako okład na miejsca poparzone i w stanach zapalnych.

Czarny bez został ogłoszony zielem roku 2009

Bez czarny znalazł liczne potwierdzenia swojego leczniczego działania, a obecnie w fitoterapii wykorzystuje się jego liście, kwiaty i owoce. Te pierwsze mogą stanowić namiastkę herbaty, wspomagającą pracę nerek i wątroby, działają lekko rozwalniająco, a napar użyty zewnętrznie pomaga w zapaleniu spojówek, brzegów powiek oraz w infekcjach gardła. Najbardziej wartościowe są młode liście, zbierane już w kwietniu i ususzone w temperaturze 30 stopni Celsjusza. Kwiaty zbiera się w suche dni, w maju i czerwcu – całkowicie rozwinięte są mniej wartościowym surowcem.

Trzeba je suszyć w przewiewie, luźno rozłożone na sicie lub w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach, także w temperaturze 30 stopni Celsjusza. Gdy wyschną, należy je przetrzeć przez sito i zamknąć w szczelnym, szklanym pojemniku. Kwiaty można stosować jako lek napotny, przeciwgorączkowy, do płukania gardła oraz okładów w problemach skórnych.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że zawierają one rutozyd, który uszczelnia naczynia krwionośne oraz dba o ich elastyczność – dlatego też ekstrakty wodne i glicerynowe z kwiatów dzikiego bzu można z powodzeniem stosować w kosmetyce. Owoce bzu zbiera się na przełomie sierpnia i września, a następnie przerabia na soki, nalewki lub suszy w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach, w temperaturze 50 stopni Celsjusza. Uwaga! Owoce bzu czarnego zawierają truciznę, sambunigrynę, która rozkłada się pod wpływem temperatury i suszenia. Z tego względu nie wolno ich spożywać w stanie surowym – mogą spowodować biegunkę i bóle brzucha. Z owoców można przyrządzać soki lub nalewki, które potrafią szybko zakończyć rozwijającą się infekcję. Wystarczy podawać je po łyżce co godzinę, by utrudnić zarazkom przenikanie przez błony komórkowe – czarny bez to roślina wirusobójcza.

Owoce usuwają też z organizmu szkodliwe produkty przemiany materii, toksyny w chorobach gośćcowych i schorzeniach skórnych. Wykazują również działanie przeciwbólowe, co wykorzystuje się przy sporządzaniu skutecznie działających mieszanek.

Ucho Judasza

Według ludowej legendy na gałęzi czarnego bzu powiesił się zdrajca Judasz, stąd też obecne w folklorze magiczne funkcje tej rośliny. Ślady tych wierzeń możemy znaleźć w nazwie łacińskiej grzyba uszaka bzowego – to Hirneola auricula-judae, czyli „ucho Judasza”. Jest wykorzystywany często w kuchni azjatyckiej.

Miodek bzowy na gorączkę

Kwiaty rozłóż na bawełnie, usuń nierozwinięte, zielone części – znajduje się w nich sambunigryna. Ususzą się w ciągu 30 godzin. Trzymając za końcówkę baldachu, przetrzyj je przez sito. Uzyskany pył wsyp do miodu lipowego w proporcji 1:3 (gdzie 3 oznacza miód), zamieszaj. Miodek przechowuj w lodówce, bez dostępu światła. Podawaj w razie wystąpienia gorączki co 3 godziny łyżeczkę miodu rozpuszczoną w ½ szklanki cieplej wody.

Syrop z kwiatów jako dodatek do lodów

Zagotuj 1 litr wody i rozpuść w nim 1–1,2 kg cukru. Na wrzący syrop wrzuć kwiaty obcięte z 15–20 baldachów, przykryj na noc. Rano przecedź, dodaj sok z 2 cytryn i rozlej do niewielkich słoiczków. Dla pewności, że nie rozwiną się w nich bakterie, możesz je zapasteryzować – wystarczy 10–15 minut. Przechowuj w chłodnym miejscu, wykorzystuj jako syrop do lodów, deserów.

Na szczególne okazje: szampan z czarnego bzu

Jeśli chcesz zaskoczyć gości, zrób z kwiatów szampan bzowy. W czasie zbierania ręce pokrywają się złotym pyłem – są w nim drożdże wspomagające fermentację. Ten fakt można wykorzystać do zrobienia musującego napoju o zawartości alkoholu 1%. Przygotuj 20 baldachów świeżo rozwiniętych kwiatów – nie brązowiejących i nie zielonych. Wrzuć je do 5-litrowego słoja, zalej 4 litrami wody źródlanej i syropem zrobionym z 70 dag cukru i 1 litra wody; dodaj sok z 3 cytryn, zakręć.

Po 24 godzinach wyciągnij kwiaty i zlej przez sitko napój do plastikowych butelek. Będzie się pienić – to wynik fermentacji. Odstaw. Po 7 dniach napój jest gotowy do picia – lekko „gazowany”, pachnący, każdego zachwyci swym smakiem. Jeśli zrobisz większą ilość szampana, to przenieś butelki w chłodne miejsce, bo ciągle będzie fermentował.

Niższa temperatura spowolni ten proces, ale i tak trzeba sprawdzać stan butelek co kilka dni. Jeśli są mocno napęczniałe, to należy upuścić trochę gazu – inaczej ciśnienie może je rozerwać. W miarę upływu czasu w napoju będzie coraz mniej cukru (zjedzą go drożdże), stanie się bardziej wytrawny. To wspaniała alternatywa dla napoi sklepowych.

Nawilżający tonik z naparu bzowego

Łyżkę kwiatów (bez szypułek) zalej 200 ml wrzącej wody, przykryj. Po 20 minutach przefiltruj, dodaj łyżkę octu jabłkowego lub soku z cytryny i stosuj do tonizowania skóry przed nałożeniem kremu. Tonik przechowywany w lodówce, w zamkniętym pojemniku, zachowa trwałość przez około 5 dni. Do naparu możesz dodać też kwiatów lipy lub liści i kwiatów żywokostu – dostarczą tak potrzebnych skórze śluzów i wilgoci.

Artykuł pochodzi z kategorii: Zdrowy tryb życia

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Krzew wierzby purpurowej czę- sto jest spotykany w Polsce i na terenie całej Europy. Od lat jest stosowany w medycynie natu- ralnej. Jego dwu-trzyletnie pędy zbiera się wiosną, zanim wypuści... więcej