O plusach i minusach preparatów odchudzających

Najzdrowszym sposobem na odzyskanie upragnionej figury jest dieta 1500 lub 1000 kcal opracowana przez Instytut Żywności i Żywienia. Jej założenia są proste. Pilnujemy kaloryczności produktów podczas pięciu posiłków każdego dnia.

Reklama

Waga spada stopniowo od 2 do 4 kg miesięcznie. Niestety, niektórzy z nas mają trudności z utrzymaniem kalorycznego reżimu. Jeśli dieta nie daje efektów, sięgamy po preparaty odchudzające.

W aptekach, sklepach zielarskich i internecie jest ich ogromna ilość. Jak dokonać wyboru? Zawierają składniki o odmiennym wpływie na organizm. Hamują apetyt i wchłanianie, aktywują metabolizm. Które mają wystarczająco udokumentowane działanie?

Niestrawny włóknik

Najpopularniejszym składnikiem preparatów „na odchudzanie” jest błonnik. Pomoże zwłaszcza osobom, które borykają się z zaparciami i ciągłym uczuciem głodu. Glukomannan, ksantan, pektyny, galaktomannan, psyllium, beta glukany – w postaci wyciągów z owoców, warzyw i innych roślin wiążą wodę i pęcznieją w żołądku.

Najsilniej działającym włóknikiem roślinnym jest glukomannan – potrafi zwiększać objętość aż 200 razy (!) i różne formy galaktomannanu (guaru). Rozciągając ściany żołądka, błonnik przyspiesza poczucie sytości. Opóźnia moment, w którym pożywienie przechodzi do dwunastnicy, dzięki czemu jeszcze dłużej możemy powstrzymać się od jedzenia.

Ale uwaga! Błonnik upośledza wchłanianie niektórych leków. Lepiej też unikać go w tabletkach, bo pęczniejąc, może uwięznąć w uchyłkach przełyku.

Mniej tłuszczu i cukru

Niechciane tłuszcze pokarmowe wiąże chitosan otrzymywany z chitynowych otoczek skorupiaków. Rozpuszcza się w kwaśnym środowisku żołądka i absorbuje ich cząstki. W dalszej części przewodu pokarmowego zespół chitosan-tłuszcz tężeje i zostaje wydalony.

Chitosan zmniejsza też apetyt na tłuste potrawy, gdyż podrażnia receptory nerwu błędnego i pobudza ośrodek sytości w mózgu.

Powiększaniu się komórek tłuszczowych skutecznie zapobiega siarczan chondroityny stosowany w chorobie zwyrodnieniowej stawów.

Powodzenie w dietetyce odnosi też kwas chlorogenowy (CGA): w jelicie cienkim obniża przyswajanie cukrów, a w wątrobie blokuje enzym sprzyjający uwalnianiu glukozy do krwi.

Glukozę krążąca we krwi wychwytuje otrzymywany z banaby kwas korozolowy. Banaba to roślina tradycyjnie stosowana na Filipinach do leczenia otyłości.

Lepszy metabolizm

Spalanie tłuszczu aktywują regulatory metaboliczne. Preparaty z kofeiną pobudzają komunikację między mózgiem i mięśniami i dodają nam energii. Stosowanie ich może jednak grozić uzależnieniem, a przedawkowanie – bezsennością i arytmią serca.

Bezpieczniejszym „spalaczem” jest kwas linolowy (CLA). Przyśpiesza przemianę tłuszczów w energię i zapobiega gromadzeniu zapasów: blokuje enzym ułatwiający przenikanie lipidów do komórek tłuszczowych. Termogenezę, czyli zamianę kalorii i tłuszczu na ciepło, pobudzają polifenole katechinowe z zielonej herbaty. Regulują poziom neuroprzekaźników dobrego nastroju, łagodzą stres i... głód.

Hitem tego sezonu będzie najprawdopodobniej młody jęczmień, którego wyciąg utlenia kwasy tłuszczowe i oczyszcza organizm. Uwaga! Jeśli decydujesz się na preparat odchudzający, stosuj go maksymalnie dwa miesiące i nie zażywaj jednocześnie innych „wspomagaczy”. Preparaty bezpieczne dla zdrowia mają napis „dietetyczny środek spożywczy”, co oznacza, że zaakceptowane zostały przez Główny Inspektorat Sanitarny.

Pułapki z internetu

Jakich środków się wystrzegać? Przez internet zamówić można chińskie specyfiki z sibutraminą. Substancja ta potrafi zbić do 25 kg w ciągu miesiąca. Jest jednak bardzo niebezpieczna, dlatego Europejska Agencja Leków wycofała ją z obrotu. Zwiększa stężenia neuroprzekaźników noradrenaliny, serotoniny i dopaminy.

Aktywuje nas współczulnie, podnosząc ciśnienie, przyspieszając termogenezę i spalanie zapasów tłuszczu. Jednocześnie grozi udarem mózgu, zawałem i nagłym zgonem. Nawet u zdrowej osoby zatrzymać może krążenie.

Nielegalna jest fentermina, pochodna amfetaminy. Blokuje w mózgu ośrodek odpowiedzialny za odczucie głodu, ale przy tym odurza i uzależnia. Zabójczy bywa dinitrofenol (DNP): w efekcie nasilonego spalania tkanki tłuszczowej następuje superintensywne wydzielanie ciepła, a to z kolei prowadzi do „ugotowania” organizmu. Takie przypadki miały już miejsce w Polsce.

Nasz ekspert: dr Maria Sterczewska: Naturalnymi „pożeraczami” tłuszczu są ostre przyprawy – chili, pieprz, curry, które przyspieszają przemianę materii.

Zalecane badania

Przed rozpoczęciem kuracji warto udać się do lekarza i poprosić o skierowania na badania. Na analizę krwi: morfologię, glukozę, lipidogram, wskaźniki wątrobowe – AspAT i ALAT, hormony tarczycy i CRP (badanie wykrywające przewlekłe stany zapalne).

Można zbadać poziom kluczowej dla zdrowia witaminy D3 (ma związek z uwapnieniem kości, odpornością, funkcją tarczycy, skłonnością do chorób autoagresywnych, depresją) – koszt ok. 60 zł. A także wykonać USG jamy brzusznej, aby wykryć ewentualne otłuszczenie wątroby. Dzięki wynikom badań lekarz pomoże nam ułożyć odpowiedni jadłospis.

Artykuł pochodzi z kategorii: Dieta

Życie na gorąco

Zobacz również