Suplementy diety nie zastąpią leczenia

Chcemy być zdrowi, żyć długo... Sięgamy po suplementy, ale czy wiemy, co nam potrzebne i jak wpływa na nasz organizm?

Reklama

Bohater kultowego filmu „Dzień Świra” w reżyserii Marka Koterskiego zaczynał dzień od łykania garści tabletek. Ostatnią... na wszelki wypadek. To była oczywiście parodia naszych przyzwyczajeń, ale jest w niej sporo prawdy.

Łykamy coraz więcej tabletek bez recepty, w tym suplementów diety, i to zarówno dorośli, jak i dzieci. Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty szacuje, że w 2013 r. tzw. statystyczny Polak zażył 133 tabletki preparatów witaminowo-mineralnych. Nieco tylko mniejszym zainteresowaniem cieszyły się produkty poprawiające stan włosów, skóry i paznokci, wspomagające pracę układów: trawiennego, moczowego, kostnego, mięśniowego i odpornościowego.

Suplementy diety stanowią drugą po lekach pozycję w sprzedaży środków bez recepty. Bardzo chętnie sięgamy po nie my – kobiety.

Leki i suplementy – nie widzimy różnicy

W 2014 roku opublikowany został raport pt. „Świadome samoleczenie w Polsce. www.lekiczysuplementy.pl” (badania wykonane przez TNS OBOP). Aż 13 proc badanych przyznało, że zażywa suplementy „by złagodzić stan chorobowy”, a 41 proc. uznało za prawdziwe stwierdzenie, że „suplementy diety mają właściwości lecznicze”. –

Wyraźnie widać, że nie jesteśmy świadomi różnic między lekiem a suplementem – komentuje prof. dr hab. n. med. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, kierownik Zakładu Farmacji Klinicznej i Opieki Farmaceutycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Po suplementy sięgamy sami, rzadko po konsultacji z lekarzem lub farmaceutą, częściej za radą koleżanki albo pod wpływem obejrzanych reklam.

Często zamiast iść do specjalisty i rozpocząć leczenie sięgamy po środki, które, wydaje nam się, pomogą. – Tak zwane samoleczenie to trend, który będzie się stale rozwijał – stwierdza prof. Małgorzata Kozłowska- Wojciechowska – Tak samo jest w Europie. Ale musi to być monitorowane. Jeśli nie przez lekarza, do którego u nas często niełatwo się dostać, to przez farmaceutę, który na pewno potrafi ocenić, czy zamierzamy sensownie wydać swoje pieniądze.

Potrzebna konsultacja z lekarzem rodzinnym

Lekarze i dietetycy dalecy są od stwierdzenia, że suplementy diety są bezwartościowe i szkodliwe. – Czasami takie preparaty są wręcz koniecznym uzupełnieniem codziennego jadłospisu. Ale trzeba mieć pewność, że w organizmie faktycznie nam ich brakuje. Dowodem na to są wyniki badań naukowych – twierdzi prof. M. Kozłowska-Wojciechowska.

– Tak jest np. w przypadku magnezu łagodzącego skutki długotrwałego stresu, wit. D, której niedobory w naszej strefie klimatycznej są bardzo duże, a w przypadku młodych kobiet – kwasu foliowego niezbędnego dla rozwoju systemu nerwowego dziecka. Nierzadko dzieci, np. z alergią pokarmową potrzebują wsparcia preparatami wapnia. Ale o tym zawsze powinien zdecydować lekarz prowadzący.

Gdy zamierzamy przez dłuższy czas zażywać suplementy, choćby tylko witaminy, dobrze byłoby także skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą. Popularna witamina C nie powinna co prawda szkodzić, bo jej nadmiar jest wydalany z organizmu. Ale tak naprawdę nie ma badań, które by jednoznacznie stwierdziły, że zanim to nastąpi, nie wywoła niepożądanych objawów. Natomiast te, które są dowodzą, że w diecie Polaków tej akurat witaminy nie brakuje.

Najbezpieczniej byłoby zatem, zanim podejmiemy decyzję o suplementacji, poprosić lekarza o skierowanie na badania, które wykażą, czy potrzebujemy konkretnej substancji. Specjalista powinien wiedzieć o wszystkich chorobach, na jakie się leczymy i o wszystkich lekach, które przyjmujemy. Gdyż leki w połączeniu z suplementacją mogą wywoływać reakcje niepożądane, a nawet zaburzające leczenie chorób przewlekłych.

Równie ważne jest przestrzeganie zasad przyjmowania suplementów. Trzymajmy się ściśle zaleceń lekarza (lub producenta) dotyczących dawki i częstotliwości stosowania preparatu. Nie bierzmy w tym samym czasie kilku suplementów o różnym działaniu, chyba, że tak właśnie zdecydował nasz lekarz.

Suplementy to nie leki

Suplementy to nie leki, ale środki uzupełniające w organizmie poziom tych substancji, których nie dostarczamy mu wraz z jedzeniem. Jak podkreślają lekarze, farmaceuci i dietetycy, nie leczą one choroby, a wiele z nich ma wręcz znikomy wpływ na zdrowie.

– Suplement diety to produkt spożywczy, który początkowo powstał po to, by uzupełniać ilość witamin i składników mineralnych w diecie – mówi prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska. – Jednak z czasem ta definicja została rozszerzona o tzw. inne efekty fizjologiczne. W sprzedaży zaczęły pojawiać się preparaty na rozmaite dolegliwości, których działanie, także niepożądane, nie jest poznane.

Kupując preparat w aptece sądzimy, że jest on poddawany takiej samej kontroli, jak leki bez recepty. To nieprawda! Leki, zanim znajdą się w sprzedaży, mają ściśle określone i zapisane właściwości lecznicze oraz działania niepożądane, nawet jeśli są one bardzo rzadkie. – Leki bez recepty przechodzą ścisłe procedury kontrolne i wieloetapowe, często wieloletnie badania, które gwarantują, że są one bezpieczne w stosowaniu – wyjaśnia prof. M. Kozłowska-Wojciechowska.

– Ich działanie jest przez cały czas monitorowane – dodaje. Producent wprowadzający na rynek suplement diety musi o tym jedynie poinformować Głównego Inspektora Sanitarnego, nie jest zobowiązany do przedstawienia analiz badawczych i innych dowodów na jego bezpieczeństwo, a tylko zadeklarować, że skład preparatu jest taki, jak to wskazano na opakowaniu. – Suplementy diety są testowane wyrywkowo i dopiero gdy podejrzewa się, że mogą szkodzić uruchamiana jest machina – dodaje prof. Kozłowska-Wojciechowska.

Co roku w sprzedaży pojawia się kilkaset nowych preparatów rejestrowanych jako środki dietetyczne specjalnego przeznaczenia medycznego. Dzięki coraz to nowym produktom możemy, jak zapewniają producenci, mieć: lepszy wzrok, słuch, lepsze trawienie itp. W 2013 roku wśród sprzedanych preparatów dostępnych bez recepty, suplementy stanowiły, aż 1/4. Większość z nich ma działające na wyobraźnię nazwy, które wywołują skojarzenia z dbałością o zdrowie i lepsze samopoczucie.

– Wiele z nas traktuje zażywanie suplementów jako element codziennej dbałości o zdrowie, figurę, o modne teraz tzw. bycie fit – mówi Małgorzata Jankowska, psycholog i terapeuta w Centrum Medycznym Medikar.

– Dobre samopoczucie, zadbany wygląd, młodszy niż to wynika z metryki jest dziś synonimem życiowego sukcesu. Obiecuje nam się szybki efekt, w dodatku bez większego wysiłku. I to jest największym wabikiem, bo przecież wszyscy jesteśmy bardzo zagonieni, na nic nie mamy czasu, a chcemy być zdrowi – dodaje Małgorzata Jankowska.

Zdarza się, że zażywanie suplementów diety ma również uciszyć wyrzuty sumienia, ponieważ nie idziemy do lekarza bo po prostu boimy się ewentualnej diagnozy.

A to już jest naprawdę niebezpieczne...

– Moi pacjenci nieraz przyznawali się, że biorą większą dawkę suplementu niż to wynika z zaleceń producenta – mówi prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska. – Byli przekonani, że nie grozi im przedawkowanie, bo to przecież „tylko witaminy”, i że przyjmując większą dawkę jedynie wzmocnią działanie preparatu.

Takie postępowanie może mieć poważne skutki. Przede wszystkim nadmiar pewnych substancji w organizmie może spowodować, że nieskuteczne staje się leczenie innych chorób zalecone przez lekarza. Suplementy nierzadko blokują działanie leków. Ponadto, jako że są substancjami chemicznymi, wchodzą z nimi w interakcje, tworząc nowe związki, które również mogą działać na nas szkodliwie.

– W wielu ośrodkach w Europie i USA prowadzono badania nad wpływem na nasze zdrowie tak popularnych i chętnie stosowanych antyoksydantów (zwalczające wolne rodniki wit. A, E, C, beta-karoten). Uważa się, że mają one znaczenie w zapobieganiu nowotworom, chorobom serca i... starzeniu się.

Wspomniane badania wykazały, że antyoksydanty w dużych ilościach dostarczane z żywością, czyli w postaci naturalnej, wykazują takie działanie. Natomiast nie stwierdzono go w przypadku suplementów diety. Więcej nawet – przyjmowane bez wskazań lekarza przez osoby, które nie mają niedoborów tych substancji, mogą działać na naszą niekorzyść, blokując naturalną odporność organizmu i przyswajanie składników z pożywienia (tak wynika m.in. z badania Gorana Bjelakovica na grupie 250 tys. osób opublikowanego w Journal of American Medical Association).

Kolorowe tabletki dla dzieci

Suplementów diety przeznaczonych dla dzieci w różnym wieku jest na rynku równie dużo, jak tych dla dorosłych. Są one smaczne – najczęściej słodkie, efektownie opakowane i promowane. Która mama nie chce, żeby jej pociecha np. szybko rosła czy miała dobry apetyt...

Jednak lekarze i dietetycy nie mają wątpliwości, że z podawaniem suplementów najmłodszym trzeba być szczególnie ostrożnym. – Dziecko, które jest prawidłowo odżywiane otrzymuje „na talerzu” wszystkie składniki, jakich potrzebuje jego rozwijający się organizm – mówi Joanna Neuhoff-Murawska, dietetyk.

– Wyjątkiem jest tu witamina D, którą należy dodatkowo podawać. Jednak, nawet w tym przypadku, to pediatra musi stwierdzić, w jakiej dawce i jaki preparat najlepiej zastosować. Czasem mamy uważają, że ich pociecha jest niejadkiem albo nie lubi jakichś potraw. Nierzadko bywa, że dziecko jest uczulone na produkty zawierające pewne ważne dla jego organizmu składniki.

Mama zastanawia się wtedy, czy powinna podawać mu preparaty uzupełniające dietę, np. w witaminy i minerały. – Najlepiej zapytajmy o zdanie lekarza lub dietetyka, który na podstawie codziennego menu potrafi określić, czy dziecku może brakować określonych substancji odżywczych – dodaje Joanna Neuhoff-Murawska.

– Wtedy zaproponuje odpowiednią modyfikację codziennego jadłospisu. Lekarz zaś skieruje na szczegółowe badania, które potwierdzą lub wykluczą deficyt.

Iwona Kmita

Artykuł pochodzi z kategorii: Choroby

Świat kobiety

Zobacz również

  • Dokuczliwa pokrzywka

    Wywołane nią zmiany przypominają te, które powstają po kontakcie skóry z zielem pokrzywy – stąd nazwa. więcej