Jak poprawić czynność zwieraczy?

Podobnie jak mięśnie oddechowe, mięśnie dna mied nicy pracują w dużej mierze bez udziału naszej woli, sterowane przez autonomiczny układ nerwowy. Mięśnie możemy też jednak napinać świadomie, powstrzymując parcie, lub relaksować w razie potrzeby wypróżnienia. Kontroli nad zwieraczami uczy biofeedback.

Reklama

Problemy ze zwieraczami, kiedyś kojarzone wyłącznie ze starością, są dziś coraz częstszym problemem młodych kobiet i mężczyzn. Niestety, większość dotkniętych nimi osób nie wie, że można je rozwiązać, i to metodami nieinwazyjnymi.

Następstwo porodu

Wysiłkowe nietrzymanie moczu, nietrzymanie gazów, rzadziej kału, dotyczy coraz większej liczby młodych kobiet, które urodziły drogami natury. Tłumaczy się to wysoką masą urodzeniową noworodków, częstszymi porodami bliźniaczymi, rutynowym nacinaniem krocza przy porodzie. Ponieważ zwykle pojawia się najwcześniej tydzień po porodzie, czyli już w domu, na oddziale położniczym raczej się o nim nie mówi. Większość pań nie dysponuje o nim żadną wiedzą i sądzi, że jest u matek naturalne i musi pozostać wstydliwą tajemnicą.

Tymczasem odwlekanie leczenia działa na niekorzyść. Jeśli mięśnie dna miednicy zostaną dodatkowo osłabione, co bywa skutkiem choroby, ale też nieuchronnie czeka kobietę w okresie przekwitania, problem ujawni się ze zwielokrotnioną siłą.

... choroby i leczenia

Niewydolność zwieraczy bywa symptomem choroby. Pojawia się w zaawansowanej miażdżycy, chorobach ośrodkowego układu nerwowego, np. chorobie Parkinsona, schorzeniach kręgosłupa, z którymi wiąże się ucisk lub uszkodzenie korzeni nerwowych i rdzenia kręgowego, po urazach kręgosłupa.

Za rosnącą skalę problemu odpowiada… postęp medycyny. Nietrzymanie moczu, gazów i stolca jest często ceną wyleczenia z choroby, która kiedyś była śmiertelna. Jako następstwo skojarzonego leczenia nowotworów, u pań pojawia się głównie po leczeniu raka szyjki macicy, u panów – raka prostaty. Zarówno bowiem stosowane wtedy metody operacyjne, jak i radioterapia mogą uszkodzić unerwienie w miednicy małej.

U obu płci może też wystąpić po tzw. „niskich” operacjach w miednicy małej, polegających np. na wytwarzaniu różnego rodzaju zespoleń. Zaś obdarowani życiem pacjenci na ogół przyjmują je z pokorą, nieświadomi, że problem można rozwiązać, bo – ze względu na brak procedur – mało który lekarz ich o tym informuje.

Mów o tym głośno

Dla poprawy czynności zwieraczy opracowano wiele metod zabiegowych i operacyjnych. Procedury operacyjne przeprowadzają nieliczne wyspecjalizowane ośrodki kliniczne. Są skomplikowane i, niestety, wciąż nie dają oczekiwanych efektów.

Z kolei mało inwazyjne metody zabiegowe, szeroko dostępne w licznych ośrodkach, choć dają dobre efekty, mają ograniczone wskazania i nie są refundowane, a cena niektórych sięga kilkunastu tysięcy złotych. Np. te, w których do wzmocnienia tkanek używany jest laser, dają satysfakcjonujące wyniki tylko w leczeniu niewielkiego stopnia NTM u młodych kobiet.

Alternatywą – uniwersalniejszą i nieporównywalnie tańszą – jest zachowawcze leczenie metodą biofeedback i metodą stymulacji funkcjonalnej. Ich skuteczność doceniły już rzesze pacjentów na świecie. Niestety, w Polsce lekarze nie chcą się ich uczyć, a płatnik finansować.

O możliwości poprawy jakości życia metodą stymulacji polscy pacjenci najczęściej nawet nie są informowani. Tymczasem już kilka ośrodków w Polsce ma ją w ofercie (m.in. w Krakowie i w Warszawie). Dlatego chorzy powinni brać sprawy w swoje ręce i pytać o nią podczas kontaktu z ginekologiem, urologiem, proktologiem, chirurgiem, lekarzem rodzinnym.

Naucz się napinać

Choć efekt obu metod odczuwalny jest dopiero po około miesiącu, ich finalna skuteczność oceniana jest na 90 proc.

Na czym polegają? Biofeedback (biologiczne sprzężenie zwrotne) polega na wykonywaniu przez pacjenta (zwykle 1–2 razy dziennie) serii (najczęściej 30) regularnych skurczów mięśni dna miednicy. Robi to świadomie (siłą woli), zgodnie z instrukcją lekarza.

Nauka odbywa się przed monitorem, aby – na podstawie wykresu – zarówno lekarz, jak i pacjent ocenić mogli ich prawidłowość. Potem, już w domowym zaciszu, pacjent może sam śledzić ich zapis na ekranie urządzenia wielkości telefonu komórkowego. Monitoring skurczów pełni tu istotną funkcję motywacyjną. Ich rosnąca amplituda jest dla pacjenta naocznym dowodem, że w miarę ćwiczeń jego mięśnie są coraz silniejsze.

W stymulacji funkcjonalnej mięśnie pobudzane są do skurczu impulsami elektrycznymi ułożonymi w odpowiedni program, a generowanymi przez małe urządzenie połączone z elektrodą w odbytnicy, pochwie lub przyklejoną do skóry w okolicy krzyżowej (lokalizację wybiera lekarz). A jeśli stymulacja w okolicy krzyżowej daje wyraźną poprawę – w Krakowie i w Warszawie możliwe jest wszczepienie w tej okolicy specjalnego stymulatora na stałe (tzw. stymulacja nerwów krzyżowych).

Zachowawcze metody przywracania funkcji zwieraczy nie są w Polsce refundowane. Pacjent musi najpierw zapłacić, po czym może indywidualnie ubiegać się w NFZ o zwrot kosztów. Niezbędny do stymulacji funkcjonalnej sprzęt kosztuje kilkaset złotych (można go kupić we własnym zakresie przez internet), wszczepienie na stałe stymulatora – kilkanaście tysięcy.

W oczekiwaniu na zmianę tej sytuacji, niektóre ośrodki specjalizujące się w leczeniu zaburzeń funkcji zwieraczy, w tym warszawski „Bariamed”, umożliwiają pacjentom korzystanie z generatora impulsów na miejscu, w ośrodku (bez konieczności kupienia) na cały czas kuracji. W stymulacji funkcjonalnej specjalizują się też dwie poznańskie kliniki i gabinet rehabilitacji neurologicznej Innomed.

Nasz ekspert dr n. med. Katarzyna Borycka-Kiciak, proktolog ze szpitala im. prof. W. Orłowskiego, W-wa: Niewielkie rozpowszechnienie wiedzy na temat zastosowania biofeedbacku i stymulacji funkcjonalnej sprawia, że metody te są niedoceniane przez większość lekarzy.

Skąd diagnoza?

Rozpoznanie zaburzeń funkcji zwieraczy nie wymaga ba- dań specjalistycznych. Diagnoza stawiana jest w gabinecie podczas pierwszej wizyty – w oparciu o wywiad, czyli informacje uzyskane w rozmowie, i badanie lekarskie.

Wykonanie badań specjalistycznych jest jednak konieczne, by pomóc dobrać odpowiednią metodę leczenia (czy ma być zabiegowa czy zachowawcza, rodzaj elektrody itd.).

Przeprowadza się m.in. badanie urodynamiczne (oceniające czynność dolnych dróg moczowych), USG transrektalne i manometrię odbytowo-odbytniczą (oceniające stan i funkcje zwieraczy odbytu).

Pomocne iniekcje

Dobre wyniki w leczeniu nietrzymania moczu i stolca daje mało inwazyjna metoda, polegająca na wstrzyknięciu w okoli- cę zwieracza cewki moczowej lub odbytu substancji uszczelniającej, np. kolagenu, silikonu lub kwasu hialuronowego. Dzięki elastycznej konsystencji substancje te rozciągają się przy rozkurczu zwieracza, a przy skurczu – szczelnie zamykają ujście cewki moczowej lub przewodu pokarmowego. Takie zabiegi wykonywane są w specjalistycznych ośrodkach urologicznych i proktologicznych (ich koszt: 2–5 tys. zł).

U chorych z całkowitym lub znacznym uszkodzeniem systemu zwieraczowego, zwłaszcza po radykalnym usunięciu prostaty, możliwe jest wszczepienie sztucznego zwieracza, tj. silikonowych implantów balonowych po obu stronach cewki. Jest to jednak procedura droga i obarczona ryzykiem powikłań.

Artykuł pochodzi z kategorii: Choroby

Życie na gorąco
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Tak objawia się zaćma

    Jest tak powszechną chorobą, że uważa się ją za naturalną konsekwencję procesu starzenia. Rozwija się powoli i bezboleśnie przez lata. więcej