Jak leczyć boreliozę

Bez paniki – ogromna większość ukąszeń kleszczy nie pociąga za sobą żadnych następstw. Dlatego jeśli znajdziesz na ciele takiego nieproszonego biesiadnika, nie ma powodu, żeby od razu biec do lekarza. Wystarczy jak najszybciej go usunąć – bez wykręcania, chwyciwszy pasożyta pęsetą jak najbliżej skóry (i tak, by przy okazji nie ucisnąć jego odwłoka) – zdezynfekować miejsce ukąszenia, a potem je obserwować i zachować czujność.

Nie każdy kleszcz jest zakażony Jeśli szczęście nam nie dopisze, największe jest ryzyko, że pasożyt pozostawi po sobie pamiątkę w postaci bakterii Borrelia burgdorferi. Wywołuje ona boreliozę.

Reklama

Według szacunków, w Europie odsetek zakażonych pajęczaków wynosi 5 proc. W Polsce najłatwiej trafić na takiego osobnika na Podlasiu, Suwalszczyźnie, Mazurach oraz w województwie zachodniopomorskim. Nawet jeśli się na takiego natkniemy, istnieje duża szansa, że układ immunologiczny zdusi infekcję w zarodku.

A gdyby się nie udało…

Boreliozę w ogromnej większości przypadków z powodzeniem leczy się antybiotykiem, pod warunkiem że będzie podawany odpowiednio długo, a choroba zostanie wykryta wcześnie. I w ten sposób dochodzimy do sedna problemu…

Im później tym trudniej

Otóż w pierwszej fazie – gdy jest jeszcze łatwa do wyleczenia – borelioza może w ogóle nie dawać objawów albo mogą być one tak mało charakterystyczne, że po prostu je przeoczymy lub nie skojarzymy ich z ukąszeniem kleszcza. Zwłaszcza że mogą pojawić się dopiero kilka tygodni po tym zdarzeniu.

Dlatego właśnie potrzebna jest wspomniana na początku czujność. Jeżeli bowiem bakterii uda się rozpanoszyć w organizmie, może zaatakować stawy (wywołuje bowiem objawy przypominające reumatoidalne zapalenie stawów) albo układ nerwowy.

To grozi nie tylko uporczywymi nerwobólami, ale nawet niedowładem mięśni czy paraliżem. W takiej sytuacji leczenie przestaje być proste, a na pewno jest długotrwałe.

Uwaga na pierwsze objawy!

Objawem jednoznacznie wskazującym, że miałyśmy pecha trafić na kleszcza zakażonego bakterią Borrelia, jest zaczerwienienie wokół miejsca ukąszenia pasożyta. Najczęściej przyjmuje ono postać rozszerzającego się kręgu, jasnego pośrodku, choć może mieć też mniej regularną formę. Zdarza się, że wędruje po ciele – wskazując na rozprzestrzenianie się bakterii – stąd wzięła się jego nazwa: rumień wędrujący.

Czasem zaczerwienienie bardzo rzuca się w oczy, niekiedy wyczuwamy tylko wzrost temperatury w tym miejscu. Niezależnie od rumienia, bo on niestety nie zawsze się pojawia, mogą wystąpić objawy przypominające grypę: bóle głowy, mięśni, nieznaczna gorączka.

Jeśli powiążemy je z ukąszeniem kleszcza, powinny nas skłonić do niezwłocznego odwiedzenia lekarza.

Portret przeciwnika

Kleszcze są głuche i ślepe. Reagują jednak na ruch, ciepło i wydychany przez nas dwutlenek węgla. Czają się w trawie, krzewach i poszyciu leśnym – potrafią się wspiąć do wysokości 1,5 metra.

Gdy przedostaną się na żywiciela, szukają odpowiedniego miejsca na posiłek: ciepłego, wilgotnego, z cienką skórą (pachwiny, doły pachowe, pod kolanami). W ich ślinie zawarte są substancje znieczulające, więc nie czujemy momentu ukąszenia. Są bardzo odporne: przetrwają pranie w pralce w temp. poniżej 60° C.

Artykuł pochodzi z kategorii: Choroby

Świat & Ludzie
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Sposób na bolące afty

    Wyglądają jak białe plamki na błonie śluzowej jamy ustnej. W gruncie rzeczy są to jednak owrzodzenia i mogą się umiejscowić na wewnętrznej powierzchni warg, na podniebieniu, na języku lub wokół... więcej