Czy trzeba bać się mykobakterii?

Rodzaj mycobacterium składa się z gatunków bakterii, które są przyczyną gruźlicy u ludzi i zwierząt oraz gatunków prątków niegruźliczych – MOTT (mycobacteria other than tuberculosis – atypowych), które bywają przyczyną chorób zwanych mykobakteriozami. Mogą one powodować objawy i zmiany radiologiczne zbliżone obrazem do gruźlicy.

Prątki niegruźlicze (MOTT) występują powszechnie wokół nas – w glebie i w wodzie. W naturalnych jej zbiornikach, takich jak stawy czy strumienie, ale też w wodociągach i kanalizacji, a przede wszystkim w bateriach prysznicowych, w saunach i jacuzzi. W rurach i kranach, zwłaszcza tam, gdzie płynie ciepła woda, tworzą biofilm, w którym żyją i namnażają się. Dla gatunków prątków żyjących w tym środowisku optymalna temperatura wzrostu to 43-45°C.

Izolowane – bardzo rzadko – bywają też z kurzu, ziemi doniczkowej, tkanek zwierzęcych, produktów spożywczych. Dzięki charakterystycznej budowie ścianek komórkowych – zawierających m.in. kwasy mykolowe i woski – prątki są szczególnie odporne na czynniki zewnętrzne, np. środki używane do dezynfekcji, wysuszenie czy wysokie temperatury.

Czy są zagrożeniem?

Reklama

Mogłoby się więc wydawać, że niebezpieczeństwo wręcz nas otacza. Jednak większość mykobakterii... nie powoduje choroby. Tych groźnych gatunków ją wywołujących jest zaledwie około 25 – na 150 dzisiaj nam znanych.

W Polsce mykobakteriozę najczęściej wywołują prątki należące do gatunku M. kansasii. Prątki atypowe często występują jako saprofity – cudzożywne organizmy niezwierzęce odżywiające się martwą materią organiczną – w układzie pokarmowym, oddechowym i moczowym człowieka i szkodzą dopiero wtedy, gdy obniża się odporność „gospodarza”.

Chorobotwórcze mykobakterie najczęściej powodują zakażenia poprzez wodę, która dostaje się do dróg oddechowych – np. gdy jej kropelki w trakcie brania prysznica dostaną się do nosa i gardła, lub z pary, którą wdychamy w saunie. Zakażeniu prątkami atypowymi sprzyja też refluks żołądkowo-przełykowy. Poza tym mykobakterie mogą przedostać się do organizmu przez uszkodzone miejsca na skórze.

Do chwili obecnej nie udowodniono transmisji prątków atypowych pomiędzy ludźmi. Jeśli stwierdzono takie zakażenie u całej rodziny, nie oznacza to, że jej członkowie zakazili się od siebie nawzajem, lecz że w otaczającym ich środowisku obecne są takie bakterie.

Rozpoznanie

Zakażenie często przebiega bez objawów i wtedy nie stanowi problemu, nie trzeba go leczyć. Ale może też wywołać chorobę, najczęściej płuc, z takimi objawami jak przewlekły kaszel, rzadziej gorączka, nocne poty, osłabienie, chudnięcie. Z nimi zwracamy się zwykle do lekarza pierwszego kontaktu, który pokieruje nas dalej – na badania lub do lekarzy specjalistów.

Aby stwierdzić, że chorobę rzeczywiście spowodowały mykobakterie, lekarz musi wykluczyć inne schorzenia płuc, takie jak gruźlica, sarkoidoza, zakażenie grzybicze. U osób ze szczególnie obniżoną odpornością dojść może do zapalenia węzłów chłonnych szyjnych, pachowych bądź pachwinowych (częściej u dzieci niż u dorosłych), zapalenia skóry i tkanek miękkich.

Diagnozę stawia się nie tylko na podstawie objawów i wykluczenia innych chorób. Trzeba ją potwierdzić za pomocą zdjęć RTG lub tomografii komputerowej, które wykażą zmiany w płucach (np. zmiany guzkowe, rozstrzenia oskrzeli), oraz badań mikrobiologicznych takich materiałów jak plwocina, popłuczyny oskrzelowe czy pobrany podczas biopsji fragment tkanki.

Jeżeli wiadomo, co było źródłem zakażenia, np. woda w akwarium czy aerozole używane przy obróbce metali, należy przerwać narażenie na czynnik – jest to pierwszy etap leczenia. Niekiedy wystarczający.

W leczeniu mykobakteriozy stosuje się antybiotyki, na które wrażliwość stwierdzono po wyhodowaniu prątka z materiału pobranego od pacjenta, na ogół plwociny. Najczęściej są to leki z grupy makrolidów i fluorochinolonów, podawane zwykle co najmniej przez rok. Całkowite wyleczenie mykobakteriozy – zwłaszcza gdy dotyka ona węzłów chłonnych – jest możliwe. Dobry efekt daje też leczenie chirurgiczne, jeśli postać choroby je umożliwia. Jednak sukces terapii zależy głównie od stanu ogólnego (odporności) pacjenta i chorób przewlekłych, na jakie cierpi, np. AIDS czy mukowiscydozę.

Ze względu na powszechne występowanie i dużą odporność mykobakterii profilaktyka zakażeń jest praktycznie niemożliwa. Osoby z chorobami płuc i obniżoną odpornością nie powinny wykonywać pracy związanej z kontaktem z wodą.

Kto powinien się bać?

Najbardziej narażeni na zachorowanie na mykobakteriozę są:

pacjenci z chorobami płuc, takimi jak POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc), mukowiscydoza, rozstrzenie oskrzeli, po przebytej gruźlicy płuc – ich często dotyka postać płucna mykobakteriozy.

Bardziej podatne na zakażenie są osoby palące papierosy;

chorzy na cukrzycę, z niewydolnością nerek, osoby leczone sterydami i lekami biologicznymi anty-TNF. W tym ostatnim przypadku przyczynę zakażenia często stanowią gatunki prątków należące do Mycobacterium xenopi albo Mycobacterium abscessus;

osoby z obniżoną odpornością, przede wszystkim chorzy na AIDS (dla nich charakterystyczne jest zapalenie węzłów chłonnych, może też dojść do uogólnionego zakażenia), z nowotworami, po terapiach immunosupresyjnych (obniżających odporność) – osoby z chorobami z autoagresji, po przeszczepach;

osoby w wieku podeszłym i dzieci do ósmego roku życia (jednak przede wszystkim te, które cierpią na inne przewlekłe schorzenia);

osoby mające częsty kontakt z wodą, np. rybacy.

Trochę liczb

W Polsce odnotowuje się rocznie zaledwie ok. 200 przypadków mykobakteriozy. Są to jednak tylko dane szacunkowe – ze względu na to, że nie jest to choroba zakaźna, nie prowadzi się rejestru jej przypadków.

Liczba zachorowań będzie rosła, bo coraz większą grupę stanowią osoby starsze czy dłużej niż dawniej żyjące z różnymi chorobami, np. z mukowiscydozą. Jednocześnie pojawiają się coraz lepsze metody wykrywania zakażeń.

Co jeszcze czai się w wodzie?

Infekcją spowodowaną wdychaniem wody jest również legionelloza. Powodują ją bakterie z rodzaju Legionella. Wywołane przez nie zakażenie również najczęściej dotyczy płuc, ma gwałtowny przebieg i nasilone objawy (gorączka, kaszel, ból w klatce piersiowej).

Podatne na zachorowanie są – podobnie jak przy mykobakteriozie – przede wszystkim osoby z obniżoną odpornością, szczególnie palące. Leczy się je antybiotykami z grupy makrolidów. Bakterie znajdują się biofilmie powstającym w zaniedbanych systemach wodnych – zwłaszcza w szpitalach, hotelach, ośrodkach rekreacyjnych, systemach klimatyzacyjnych biurowców, w domowych filtrach wodnych.

Aby uchronić się przed legionellozą, nie wolno dopuścić, by woda dłuższy czas zalegała w rurach. W tym celu należy zaprojektować instalacje o odpowiednim przepływie, płukać rury pod dłuższej nieobecności, np. po urlopie, systematycznie czyścić je i dezynfekować termicznie lub chemicznie – zwłaszcza urządzenia do obiegu ciepłej wody.

Zakażenie objawami przypomina gruźlicę

Chorują nie tylko ludzie. Na mykobakteriozę mogą cierpieć koty, psy, a przede wszystkim ryby – ze względu na obecność prątków w wodzie. Bakterie w akwarium bywają groźne i dla ludzi, wywołując u nich zakażenia skóry. Trzeba pamiętać, by nie wkładać rąk do zbiornika, jeśli mamy na nich skaleczenia. A przede wszystkim nie zasysać wody ze zbiornika ustami!

Zespół Lady Windermere. Nazwa pochodzi od komedii Oscara Wilde’a i oznacza nietypową odmianę mykobakteriozy. Chodzi o przypadki, gdy dotyka ona pań po menopauzie, niepalących i nie chorujących na choroby płuc. Mają one jednak wiotką budowę ciała, deformację klatki piersiowej i zwykle cierpią na wypadanie płatka zastawki mitralnej.

Artykuł pochodzi z kategorii: Choroby

Życie na gorąco
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Tak objawia się zaćma

    Jest tak powszechną chorobą, że uważa się ją za naturalną konsekwencję procesu starzenia. Rozwija się powoli i bezboleśnie przez lata. więcej